Tomek SZCZEPAŃSKI
KOMENTARZ
KOMENTARZ

Projekt rewitalizacji podwórka przy Równej nigdy by się nie powiódł, gdyby nie zaangażowanie samych mieszkańców, którzy na widok praskich nastolatków układających kamienne mozaiki przy Równej 19, rzucili z praskim akcentem: "…zróbmy porządek z tym podwórkiem, zróbmy coś więcej." Pojawienie się społecznie zaangażowanych architektów, Marleny i Marka oraz firm Procter and Gamble i Coca Cola Polska, uczyniło ten pomysł realnym i wykonalnym.

Podstawowym celem tego projektu było zaangażowanie mieszkańców do działań na rzecz zmiany swojego otoczenia – poprawy estetyki i wizerunku ich podwórka, zależało nam jednak również na poprawie ich sytuacji społecznej i relacji sąsiedzkich. Zapewnienie mieszkańcom możliwości podejmowania decyzji zwiększyłoby u nich możliwość brania odpowiedzialności za swoje otoczenie oraz powierzone zadania. Zmiana otoczenia mogłaby i powinna wpłynąć na zmiany w ich mieszkaniach i rodzinach, w ich codziennym funkcjonowaniu.

Takim aktywizującym i angażującym odpowiedzialnie elementem były warsztaty, podczas których prażanie mogli "zbudować" od nowa swoje otoczenie. Na etapie realizacji projektu okazało się, że mieszkańcy nie chcą lub nie potrafią współpracować na rzecz realizacji wspólnych interesów. Pomimo stałej obecności w lokalnym środowisku pedagogów – streetworkerów oraz ciągłego zachęcania do wspólnego działania mieszkańców kamienic Równa i Szwedzka, niewielu zdecydowało się brać udział w kolejnych etapach odnawiania podwórka (począwszy od akcji Sadzonka, przez mural i podział obowiązków wynikających z dbania o czystość i porządek a skończywszy na reprezentowaniu wspólnoty sąsiedzkiej w instytucjach, takich jak Urząd Dzielnicy czy Zarząd Gospodarowania Nieruchomościami). Być może nazbyt optymistyczne było nasze założenie o możliwości stworzenia ad hoc naturalnej wspólnoty sąsiedzkiej, która weźmie podwórko w swoje ręce. Przekonaliśmy się, że potrzeba tu lat pracy, by zmienić świadomość tych osób i ich odbiór rzeczywistości, co dopiero mogłoby wpłynąć na zmiany w sposobie ich działania. Wciąż trzeba tłumaczyć mieszkańcom, dlaczego nie powinni wyprowadzać tam swoich psów, że podwórko jest częścią wspólną i pozbawione jest wydzielonych części prywatnych, żeby nie porzucali tam śmieci, żeby nie zamykali podwórka na dzień, by współpracowali z administracją, byli dla siebie życzliwi, nie obrzucali się wulgarnymi epitetami, nie niszczyli sobie nawzajem zamków w furtkach itp. Do dziś proces ten trwa i jest niezwykle burzliwy, zmuszając do zaangażowania wszystkie strony: grupę 10 mieszkańców, pedagoga, streetworkera i pracowników administracji do nieustannego spotykania się celem podejmowania mediacji i negocjacji. Sukcesem jest oczywiście nowa jakość i wygląd podwórka, stworzonego między innymi przez samych mieszkańców. Sukcesem było zaangażowanie się ZGNu, który tuż obok zielonego podwórka wymienił nawierzchnię orazudostępnił ujęcie wody do podlewania zieleni. Mamy poczucie, że proces ten powinien trwać dalej, by wykonana dotąd praca nie poszła na marne, a podwórko nie stało się kością niezgody i zarzewiem sąsiedzkich waśni.

The project of revitalisation of yards would never held without commitment of the inhabitants. The emergence of socially engaged architects Marlena and Marek, and companies - Procter & Gamble and Coca-Cola Poland, has made this idea viable and feasible.

The primary objective of this project was to engage people in changing their environment, but also very important for us was to improve their social and good neighborly relations. Giving people opportunity to make decisions would increase the opportunity to take responsibility for their surroundings and the entrusted task. Changing the environment could and should influence the changes in their homes and families in their daily functioning.

Activating this feature responsibly and involving former workshop at which participants could build from scratch their surroundings???. At this stage of the realisation of project it became clear that people are unwilling or unable to cooperate for their common interests. Maybe ours was too optimistic assumption about the possibility of creation of natural neighborhood community. We have seen that it takes years of work here to change the people's consciousness and their perception of reality. We still have to explain them why they should'nt bring their dogs to garden, that courtyard is common and there are not separate private parts for anyone. Up to date this process continues and is very turbulent due to the involvement of all of the parties: a group of 10 people, streetworkers and administrative staff that continually meet in order to make mediation and negotiation. Our success consists of giving a new quality and appearance to the yard created by the residents and the involvement of local authorities who realised a part of the job. We think that this process must continue.

Stowarzyszenie ODBLOKUJ